Obóz sportowy lekkiej atletyki w Szklarskiej Porębie

Relacja Agaty.

Zostałam powołana na Zgrupowanie Kadry Narodowej Niesłyszących w Lekkoatletyce w Szklarskiej Porębie. I tak, w poniedziałek 28 marca 2022 r., mój mąż podrzucił mnie z dużą walizką do pociągu. Z przesiadką dojechałam do Wrocławia, a stamtąd zabrał mnie kolega Rafał Nowak z klubu SKSG KORONA i razem samochodem dojechaliśmy do Szklarskiej Poręby, podziwiając po drodze piękną naturę i góry.

W Szklarskiej Porębie przebywaliśmy w hotelu Sport Szklarska Poręba przy placu Sportowym 5. Jest nas 5 głuchych zawodników, którzy trenują długie dystanse. Z klubu SKSG KORONA Szczecin jestem ja i mój kolega Rafał Nowak oraz trzech pozostałych z innych klubów. Naszym trenerem od długich dystansów LA jest Pan Marek Jakubowski.

Jak wyglądał mój dwutygodniowy obóz sportowy?

Pierwszy trening, wybieganie – 10 km. Ach, przyjemnie mi się biegało na Drodze pod Reglami. Podziwiam tu naprawdę magiczną trasę. Pogoda słoneczna i ciepła. Tu w hotelu Sport dają naprawdę smaczne obiady. Chwila relaksu i znów kolejne wybiegi na 10 km. A potem ćwiczenia w hali na płotkach i z piłkami lekarskimi.

W następnym dniu powitał nas pierwszy śnieg, czyli tu zima jeszcze powróciła. Mieliśmy do pokonania biegi ciągłe ponad 20 km aż do Jeleniej Góry.

W czwartek mieliśmy treningi na stadionie, czyli były 2 serie po 10 razy 200 m. Na stadionie podczas trenowania mieliśmy przepiękny widok na Karkonosze. A po południu mieliśmy relaks w saunie.

W piątek biegi ciągłe ponad 18 km. Nadal sypnęło więcej śniegu, więc biegaliśmy na ubitym, momentami oblodzonym śniegu. A po południu kolejne wybieganie 6 km pod górkę. I na koniec siłownia, poprawa techniki.

Sobota. Tempówka na stadionie, czyli 4 razy po 2 km i 4 razy po 1 km. Ciężko, ciężko było. Po tym od razu padłam na łóżko. Trener dał nam wolny czas aż do wieczora. Więc wybraliśmy się na spacer do Wodospadu Kamieńczyk.

Niedziela. Myślałam, że będzie wolnym, relaksacyjnym dniem. Ale skądże! Trener przy śniadaniu rozkazał nam zrobić 20 km wybiegania. O rety! Znowu! Wybaczcie, czasem bywam marudną babą. Śmigaliśmy na spokojnie. Śnieg jeszcze trzyma przy mrozie. A po południu relaks w saunie.

Drugi tydzień, poniedziałek. Rano 10 km plus skipy i wieloskoki na stadionie. Po południu kolejne 8 km i siłownia.

Wtorek. 12 km, miało być więcej, ale nie dałam rady, czułam się wymęczona. Kolejne ćwiczenia na hali – płotki i piłki lekarskie.

Środa. Ze względu na niemiłą i mokrą pogodę, a był to śnieg z deszczem, przez cały dzień biegaliśmy na stadionie. Najpierw truchtanie przez 3 km, a potem 15 km tempówka. Jednym słowem, nie cierpię takiego treningu. A po przerwie obiadowej 6 km.

Czwartek. Ostatni dzień naszego treningu. Hurra!!! Na dzień dzisiejszy trener wymyślił biegi na stadionie, czyli 15 razy po 400 m. No ciężko, ciężko było. Po południu był relaks w saunie. 

I tak zakończył nam się ciężki, ale za to intensywny trening na dwutygodniowym obozie sportowym. Podsumowując wybiegania przez cały obóz to było około 160 km plus ćwiczenia, skipy, plotki i takie tam. Przyznam się Wam, że treningi były dość ciężkie. Codziennie po dwa razy dziennie. Trener dał nam popalić! Wiem, że dla innego maratończyka może to być błaha sprawa, ale nie dla mnie. Takiego treningu na co dzień nie miałam, żeby codziennie biegać półmaratony. Jak widzicie, te dwa tygodnie to na pewno był dobrze spożytkowany okres, gdzie mogłam skoncentrować się na bieganiu, treningu czy ćwiczeniu.

Agata Kosztowny